Po co Ci noworoczne postanowienia?

☕️ 4 min

Nowy rok obfituje w noworoczne postanowienia. Jakoś tak radośnie i zawzięcie nagle postanawiasz stać się zupełnie innym człowiekiem. Tylko na ile wystarczy samozaparcia do tych wszystkich zmian? Pamiętasz jeszcze co było Twoim postanowieniem na 2019?

Już kilka lat temu przestałam się łudzić, że nowy rok coś zmieni. Narzucając sobie wiele noworocznych postanowień, z góry skazywałam się na porażkę. Dlatego w 2019 roku przeprowadziłam mały eksperyment.

Po co Ci noworoczne postanowienia

Inne podejście do (noworocznych) postanowień

Postanowiłam wybrać jedno postanowienie. Denerwowało mnie, że znalezienie czasu na czytanie przychodziło mi z trudem. Bywały okresy, gdzie nie czytałam miesiącami, bo na przykład utknęłam na wyjątkowo nudnej książce. Powodów i wymówek oczywiście było więcej.

Jakby się tak zastanowić, to czytanie jest czynnością, którą się robi dla przyjemności. Nie dlatego, że muszę, ktoś mi kazał, albo co gorsza sama sobie kazałam. Dlatego postanowienie w stylu w nowym roku przeczytam X książek odebrałoby mi całą przyjemność z czytania.

Postanowiłam, że podejdę do tego innaczej. Od wielu lat zdecydowana większość książek, które czytałam kupowałam na kindla. Z tego powodu moja domowa biblioteczka wygląda dość biednie 😬. Mając w perspektywie nowe mieszkanie, chciałam mieć porządny regał z mnóstwem książek.

Zdecydowałam, że nietrudnym do zrealizowania, a przy tym sprawiającym przyjemność noworocznym postanowieniem będzie kupowanie przynajmniej jednej papierowej książki w miesiącu 😉.

Nowa książka

Sam proces stawiania jej na półkę był wspaniałą nagrodą. No ale czy takie postanowienie w jakikolwiek sposób przyczyniło się do znalezienia więcej czasu na czytanie?

Przebieg eksperymentu

Zaczęło się powolnie od Małego Księcia, do którego wracam raz na kilka lat. Następnie była książka fotograficzna. Same zdjęcia do oglądania 😁. W marcu zrobiłam sobie prezent na dzień kobiet i kupiłam Wszyscy powinniśmy być feministami.

Ta krótka książka na podstawie TEDex-owej prelekcji zachęciła mnie do pozostania na chwilę w podobnej tematyce. Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet oraz Kobiety górą! Jak przetrwać w labiryncie biznesu. Pierwsza z nich sprawiła, że jednocześnie bardzo chciałabym i nie chciałabym odwiedzić Japonię. Druga, choć odstrasza okładką i tytułem jest podsumowaniem wielu badań dotyczących różnic pomiędzy kobietami i mężczyznami, głównie jeżeli chodzi o pełnienie ról leaderskich.

W okresie około wakacyjnym sięgnęłam po: Życiologię, Kawa. Instrukcja obsługi najpopularniejszego napoju na świecie, Bogaty ojciec, biedny ojciec, Gotowi na start (której to zasługą jest, że zdecydowałam się na rozpoczęcie pisania bloga), Typescript Deep Dive, a także Włam się do mózgu.

Pod ciepłym kocem czyta się jeszcze lepiej

Ostatni kwartał był intensywny, ale to też dlatego, że przerzuciłam się na literaturę rozrywkową. Nadrobiłam ostatnie 3 tomy kryminalnej sagi Millenium, przeczytałam pierwsze dwie części Czarnej serii, a po nowym serialu Wiedźmin, po raz sama już nie wiem który usiadłam do książek Andrzeja Sapkowskiego i podczas przerwy świątecznej udało mi się przeczytać prawie 5 tomów.

Zapewne zauważyłaś, że na liście znalazła się tylko jedna książka programistyczna. Cóż, prawda jest taka, że rzadko uczę się z książek. Owszem, zdarza mi się nimi wspierać, ale mało było takich przeczytanych od deski do deski. Jeżeli interesuje Cię z czego warto uczyć się porgramować zachęcam Cię do moich poprzednich wpisów o kursach online oraz bardziej tradycyjnych metodach.

Podsumowanie

Czy udało mi się kupić każdego miesiąca papierową książkę?

Nie, było ich jedynie 8. Sporo z wymienionych pozycji było mimo wszystko w wersji elektronicznej, część też już wcześniej znajdowała się na mojej półce.

Czy udało mi się osiągnąć cel?

Zdecydowanie! W 2019 przeczytałam znacznie więcej niż w roku poprzednim (wiem, musiało ich być na prawdę mało, nie najlepiej to o mnie świadczy 😅). Mnie to jednak w zupełności satysfakcjonuje, zatem oficjalnie uznaję eksperyment za sukces!

Wnioski?

Wprowadzanie wiele postanowień na raz, w moim przypadku się nie sprawdza. Zaczynanie wszystkich z nowym rokiem nie brzmi zatem zbyt rozsądnie. Tak na prawdę każda pora jest dobra na wprowadzenie zmiany, może warto rozbić te postanowienia na cały rok?

To co mi najbardziej przeszkadza w realizacji postanowień to perspektywa, że od teraz to muszę. Kiedy ma w tym ani grama przyjemności, żadnej nagrody jaki sens to w ogóle robić? Zdjęcie tego ciężaru, zmiana nastawienia na to, że chcę, sprawiła, że się udało.

Zalety książki

Podczas tego roku miałam też okazję przyjrzeć się sobie i temu jak spędzam czas. Gdyby tak zauważyć te momenty, kiedy np. czekając aż zaparzy się woda na herbatę sięgam po telefon i bezmyślnie scroll-uję internet, a po 15 minutach się orientuję, że woda wystygła i trzeba ją gotować jeszcze raz. Gdyby tak zauważać takie momenty i zamiast po telefon sięgnąć po książkę? Chyba pojawił mi się pomysł na kolejny eksperyment 😉.

Zostańmy w kontakcie

Odbieraj materiały i informacje, które pomogą Ci zadbać o swój rozwój i karierę programistki. Uzupełnij swoje dane i zapisz się na newsletter.